|
||||
|
|
Józef Serdyński, Ryszard Czeraszkiewicz Przestrzeganie
tradycyjnych zwyczajów, ma przede wszystkim na celu pogłębienie i
wzbogacenie przeżyć myśliwskich. Podkreślają one etyczną stronę łowiectwa,
zacieśniają więzi przyjaźni między myśliwymi. Kultywowanie ceremoniału,
wyrabiać powinno poszanowanie dla zwierzyny, jako dla pokonanego w walce
przeciwnika. Już gębę
trąbą zwać u chartów musi Sebastian Klonowic
|
|
|
Myślistwo
uprawiane przez wieki wytworzyło własne zwyczaje, wierzenia i przesądy,
a nawet odrębne słownictwo – „język łowiecki”. Tylko
„wtajemniczeni” mogą zrozumieć specjalistycznych wyrażeń odnoszących
się do techniki polowania i do zwierzyny. Starodawny obyczaj nakazuje
unikać na łowach słów potocznych – należy posługiwać się gwarą
łowiecką, która obejmuje ponad 5000 haseł. Jak piękny i tajemniczy
jest język polskich myśliwych, niech będzie tego przykładem następujący
opis: „w pobliżu ambony, łowny czternastak ciągnął przesmykiem do kąpidła
za chmarą łań, jego uperlony, rozłożysty wieniec, lśnił jasnymi
grotami, w pewnym momencie byk podniósł gębę, zaczął wietrzyć
chrapami i strzyc łyżkami, nerwowo drżał na całej sukni, a mokrymi świecami
wpatrywał się w każdy ruch prowadzącej licówki”. Młodego
„fryca”, który nie przestrzega słownictwa i zwyczajów należy
upominać i karać. Dawniej kazano wdrapywać się na drzewo, a następnie
ścinano je z owym nieszczęśnikiem. Obecnie wielu myśliwych pielęgnuje
język, posługując się nim nie tylko na polowaniach, są to najczęściej
seniorzy, ludzie dla których łowiectwo jest stylem życia. Pocieszającym
jest także fakt, że młodzi adepci łowiectwa zaczynają z upodobaniem
stosować zwroty godne rycerzy Św. Huberta, od ich zachowania zależy
przetrwanie tradycji. W większości kół następuje renesans starych
zwyczajów, sprzyja temu zachowany model łowiectwa w naszym kraju.
Odradza się ceremoniał wzbogacający dorobek całej łowieckiej wspólnoty.
Pierwszy dzik to już zdobycie Do
najstarszych należy „chrzest myśliwski”. Tej ceremonii
poddawany jest myśliwy, który po raz pierwszy ubił
Największy honor i uznanie, Podobny
charakter ma tradycja „złomu”, którym czcimy każdą ubitą
sztukę zwierzyny grubej. Złom myśliwski to gałązka np. świerka,
sosny, dębu, zerwana (nie odcięta) w ostępie gdzie przebywał zwierz.
Myśliwy, któremu „zdarzył bór” staje po stronie grzbietowej ubitej
sztuki, jego towarzysz odłamuje złom – część wkłada do pyska
zwierzęcia jako „ostatni kęs”, resztę składa na ranie
postrzałowej (przed wypatroszeniem). Po tym odrywa fragment gałązki
namoczony w farbie i na kordelasie lub kapeluszu przekazuje strzelcowi,
gratuluje ze słowami „Darz Bór !”. Złom wetknięty we wstążkę
kapelusza noszony jest do końca dnia. (...) W najkrótszy dzień Bożego roku Wiele kół organizuje „polowania wigilijne”. Według ich wyników można stawiać horoskopy na rok następny, czy będzie on obfitował w sukcesy czy też niepowodzenia. Są to bardzo krótkie polowania, właściwie spotkania w gronie towarzyszy łowów. Po kilku miotach, wczesnym popołudniem, myśliwi dzielą się opłatkiem, składają życzenia, a następnie rozjeżdżają do domów zanim zabłyśnie pierwsza gwiazda. Czasem „polowania wigilijne” organizowane są w sobotę poprzedzającą tydzień świąteczny.
|
|
|
|
|
Takim
mianem określa się wyjątkowe wydarzenia w okresie „hubertowin”.
Obecność myśliwych na uroczystościach kościelnych, jest najlepszym
sposobem prezentacji walorów kultury łowieckiej. Po wielu latach, na
Pomorzu Zachodnim pojawił się ten ceremoniał, uświetniając wejście
naszego łowiectwa w nowe tysiąclecie. Pierwsza msza o znaczeniu okręgowym
odbyła się 3.11.1999 r. w Chlebowie, w kościele pod wezwaniem patrona
myśliwych. Mszę celebrował ks. Bp Zygmunt Kamiński, udział wzięli
przedstawiciele ZO PZŁ w Szczecinie i przedstawiciele kół:
„Dublet”, „Bażant”, „Orzeł”, Żubr”, „Żuraw” i „Łoś”.
Kolejna msza odbyła się o 7.oo w dn. 6.11.1999 r. w Chociwlu, w okazałym
kościele Mariackim. Udekorowany ołtarz i muzyczna oprawa Zespołu
„Gryf” sprawiły, że serca myśliwych zabiły radośnie. W kościele
obok przedstawicieli ZO PZŁ, wzięło udział kilka kół, które po mszy
udały się na polowania ( „Knieja” Szczecin, „Ryś” Stargard,
„Trop” Szczecin, „Jeleń” Maszewo). Razem z myśliwymi z
„Kniei”, w łowach, jako obserwator, wziął udział ks. St. Ormanty.
Po tych pierwszych, pionierskich ceremoniach, zaczęto organizować
kolejne msze hubertowskie – już jako stały element kultury myśliwych
szczecińskich. W kalendarzu odnotowano dotychczas kilka „dużych”
mszy, organizowanych przez kilka kół łowieckich: w październiku
2000 r. w Kamieniu Pomorskim (duża aktywność kół „Jeleń” i „Żubr”
z Kamienia), 3.11.00 r. w Chlebowie, 4.11.00 r. w Chociwlu, 28.10.01r. w
Kościele Mariackim w Stargardzie Szczecińskim., w październiku kolejna msza w
Kamieniu Pomorskim, 4.11.01 r. o 13.oo uroczysty odpust w Chlebowie.
Wszystkie uroczystości uświetniał graniem na rogach Zespół
„Gryf”. Najważniejszą i dotychczas najbardziej okazałą, była msza
w dn. 3.11.01 r. w Bazylice Archikatedralnej w Szczecinie. Dzięki aktywności
członków Komisji Etyki ORŁ w Szczecinie i ks. J. Fabiszaka
(duszpasterza myśliwych) udało się zorganizować mszę wypełnioną myśliwskim
ceremoniałem. Bogata dekoracja ołtarza, pięć pocztów sztandarowych, dźwięki
rogów „Gryfa”, wreszcie kosz z darami pól i lasów (dzikie kaczki,
bażanty) przekazany proboszczowi Katedry. Z pewnością ta msza przejdzie
do historii jako wielkie i dobrze zorganizowane wydarzenie kulturalne,
spotkało się ono z bardzo przychylnymi ocenami społeczeństwa. Wartym
podkreślenia jest to, że wiele kół organizuje lokalne msze na „własne”
potrzeby, odradzający się kult patrona myśliwych przybiera coraz
powszechniejszy wymiar. |
|
|
W
roku 1960 w dn. 27 marca odbył się VII Zjazd Delegatów, wówczas wdrażano
nową ustawę i statut łowiecki. Zmiany prowadzono w kierunku
decentralizacji, ponownie powołano powiatowe rady łowieckie. W województwie
zarejestrowano 61 kół, a liczba myśliwych wzrosła do 1370. Ówczesny
skład rady: prezes kol. M. Jasiński, z-ca kol. J. Jackowski, sekretarz
kol. W. Kalkstein-Stoliński. Członkiem NRŁ został kol. J. Gąsowski,
z-cą kol. K. Waygart. Terminy kolejnych zjazdów delegatów: VIII -
9.05.1963, IX - 24.04.1965 r. W dniu 4.05.1966 r. WRŁ powołała
Zarząd Wojewódzki PZŁ w Szczecinie w składzie: przewodniczący
kol. Józef Gąsowski, z-ca kol. Jan Kruszona, z-ca kol. K.
Waygart, sekr. kol. K. Grzelak, skarbnik kol. Tadeusz
Adamczewski. Powołano też komisje fachowe: propagandy (kol. Józef Serdyński),
szkoleniową i egzaminacyjną (kol. J. Gąsowski), strzelectwa (kol. T Wójcik),
hodowlana (kol. J. Furdyna), upowszechniania psa myśliwskiego (kol. E.
Klucznik). W 1967 roku na początku września, ZW PZŁ w Szczecinie byt
organizatorem Mistrzostw Polski w Strzelaniu Myśliwskim. W latach 1968/69
biuro ZW PZŁ kierowane przez kol. K. Grzelaka zatrudniało 8 osób. W tym
okresie stan kół wynosił 2145 myśliwych, od 7 kół przyjęto zgłoszenia
polowań dewizowych. Po X Zjeździe Delegatów (8.06.1969 r.), prezesem
został kol. M. Jasiński, z-cą kol. H. Klimek, sekretarzem kol. J. Gąsowski,
szefem ZW PZŁ został kol. Jan Kruszona, z-cy: kol. Józef Furdyna, kol.
Józef Gaj. Na koniec roku gospodarczego 1971-1972 w 78 kołach łowieckich
zrzeszonych było 2220 myśliwych, w tym 13 kobiet. Znacznych zmian w składzie WRŁ dokonano na XI Zjeździe Delegatów 11.06.1972 r. Prezesem został kol. J. Gąsowski, z-cą H. Klimek, sekretarzem kol. Józef Łochowicz. Na pierwszym posiedzeniu rady powołano ZW PZŁ: przew. kol. J. Kruszona, z-cy: kol. Józef Furdyna, kol. Roman Peciak, sekr. kol. K. Grzelak, skarbnik. kol. Tadeusz Adamczewski. Zmiany w komisjach problemowych: szkoleniowoegzaminacyjna (kol. K. Grzelak), strzelecka (kol. J. Gąsowski), upowszechniania psa myśliwskiego (kol. Bronisław Putkowski), wyceny trofeów (kol. M. Jasiński). Po reorganizacji administracji państwowej, od 10.07.1975 r zakończyło działalność 12 Powiatowych Rad Łowieckich. Po XII Zjeździe Delegatów w dn. 25.04.1976 r., składv osobowe WRŁ i ZW PZŁ pozostały bez zmian, dopiero w 1978 r. kol. R. Peciaka zastąpił kol. Marian Wieczerzak. Podczas zjazdu uczczono minutą ciszy śmierć kolegów: K. Waygarta, E. Dzikowskiego i L. Konkolewskiego. Wręczony został sztandar szczecińskiej organizacji PZŁ ufundowany przez koła łowieckie. PZŁ w Szczecinie odznaczony został „Gryfem Pomorskim". Zgodnie z uchwalą XII Zjazdu, nabyto aktem notarialnym działkę wraz z willą przy ul. Waryńskiego 43, która stała się nową siedzibą ZW PZŁ (od 17.09.1979 r.). W okresie tym w 66 kotach łowieckich polowało 2366 myśliwych (1981 r.).
|
|
|
Pierwsze wystawy łowieckie prezentowane były w pawilonach przy
ul. Wojska Polskiego. Miały one charakter szkoleniowy. W lecie 1970 r. w
Kamieniu Pomorskim, zorganizowano wystawę łowiecką „w 25 rocznicę
powrotu Ziem |
|
|
Konkursy
wiedzy przyrodniczej oraz plastyczne, organizowane przez Komisję Etyki
przy ORŁ w Szczecinie i poszczególne koła, znacznie przyczyniają się
w podnoszenie świadomości ekologicznej młodzieży. Do roku 1967 konkurs
pt. „Każde dziecko przyjacielem zwierząt” organizował Zarząd
Główny PZŁ (z naszego regionu, w latach 66/67, konkurs ukończyło 5796
dzieci z 91 szkół). Potem wybierano „Najlepiej pracujące szkolne
koło LOP” (początkowo 50, potem 20 szkół). Współpraca niestety
stopniowo wygasała. Następny duży konkurs plastyczny pt. „Jak
pomagać zwierzętom w |
|
|
|
|
|
Łowiectwo
i przyroda stanowią źródło inspiracji dla ludzi piszących, malujących
czy fotografujących. Od tysiącleci, polowanie, czyli obcowanie z przyrodą,
obserwacja harmonii i praw, zmienność sytuacji i częsty dramatyzm
akcji, znajdują odbicie w pracach artystycznych. Dzisiaj niejeden myśliwy,
rejestruje swoje przeżycia podczas łowieckich wypraw - najczęściej w
dzienniczku zapisuje sukcesy, bardziej uzdolnieni prowadzą obszerne pamiętniki,
zamieszczając własne szkice, rysunki i zdjęcia. W kołach prowadzone są
kroniki, często wielotomowe i bogato zdobione. Są wreszcie wśród myśliwych
szczecińskich koledzy, wyróżniający się twórczością, docenianą na
ogólnopolskich konkursach, prace ich często zdobią książki,
czasopisma i wystawy regionalne, krajowe i międzynarodowe.
|
|
|
Najbardziej
znanym pisarzem jest, nieżyjący już kol. Przemysław Nowakowski (z KŁ
„Trop” Sz-n), autor trzech książek (zbiorów opowiadań) o
tematyce łowieckiej, są to: „Z Tropu w Trop”, „Strzały
z przyrzutu”, „Opowieści z kniei”. W latach 80-tych, P.
Nowakowski był także korespondentem „Głosu Szczecińskiego”,
w którym publikował „Zwierzenia myśliwego”, eksponując
w nich tradycje i język łowiecki. Pisywał do „Wiadomości
Zachodnich”, był redaktorem kwartalnika „Darz Bór”,
wydawanego przy ZW PZŁ w Szczecinie. Pisał też drobne utwory literackie
– wiersze i fraszki. „Przyjaciele”
(P. Nowakowski)
Wcześniej, cotygodniową rubrykę „Zwierzenia myśliwego”,
przez 10 lat prowadził jej twórca - kol. Czesław Dowgiałło (już nieżyjący).
Artykuły w formie gawęd, opisujące pełne humoru przygody, cieszyły się
dużą poczytnością (opowiadania jako stała rubryka „Głosu”,
zajęła w jednym z plebiscytów pierwsze miejsce). (...)
„Trzciny kłaniają się poruszane wieczorną bryzą. Jesienne słońce
zanurza się prawie w spokojnej tafli jeziora. Już pierwsze klucze ciągną
wysoko na wieczorny wypoczynek. Wszystko przemija, ale gęsi ciągną, a słońce
jak zawsze zanurza się w jeziorze i nie ma już tamtych dni.” (...)
(J. Turzański, fragment opowiadania ”Dzikie gęsi”) Dużo wierszy i fraszek napisał kol. Andrzej Pyrczek ze SKŁ „Bór”. Są to prace często żartobliwe, odnoszące się do dzisiejszej wrażliwości myśliwego. Utwory powstają w lesie na zasiadkach, w cieple prywatnego gabinetu, a nawet podczas spotkań myśliwskiej braci.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Coraz
więcej myśliwych sięga po sprzęt fotograficzny, by oddać się
„bezkrwawym łowom”. W tej dziedzinie, najlepszy przykład dał
nieodżałowany Włodzimierz Puchalski, który za pośrednictwem swoich
albumów „wychował” kilka pokoleń fotografujących Polaków.
Jednym
z pierwszych fotografujących myśliwych w Szczecinie, był Jerzy
Kosycarz , działający w latach 60 - 80-tych ( WKŁ „Bażant”
Sz-n, członek ZPAF). Jego ulubionym terenem było Międzyodrze i Puszcza
Bukowa, gdzie pracował do czasu, zanim zbyt młodo odszedł do Krainy
Wiecznych Łowów. Swoje zdjęcia prezentował na wielu wystawach,
nagradzany na konkursach. Znanymi tematami były: portrety myśliwych,
sceny z polowań, ptaki, krajobrazy. Wielką zasługą
„Jurka”, było wychowanie kilku młodych pasjonatów
fotografii. Był do dziś niezastąpionym towarzyszem wypraw
fotograficznych, organizatorem i nauczycielem sztuki fotografowania. U
boku kol. Kosycarza, szkolili się Zenon i Ryszard Czeraszkiewiczowie.
Przez szereg lat prezentowali zdjęcia w duecie (wystawy, publikacje).
Niektóre ich sukcesy to: konkurs „Łowca Polskiego”
– wyróżnienia (1978 i 1979), nagrody (I w 1984, III w 1986, 2 x
III w 1987). Od 1990 r. fotografią przyrodniczą aktywniej zajmuje się
kol. R. Czeraszkiewicz (KŁ „Knieja Sz-n). Jego zdjęcia pojawiają
się w dziesiątkach publikacji, oraz na konkursach, m.in.: w „Łowcu
Polskim” – wyróżnienia w 1998 i 2001), nagrody - II i III w
2001, w „Braci Łowieckiej” I nagroda w 1998, i wreszcie na międzynarodowym
konkursie CIC w Paryżu w 1999 r. I nagroda w kategorii „rzadkość”. Duże osiągnięcia odnoszą myśliwi - fotograficy ze Świnoujścia. Kol. Andrzej Andrzejczak (KŁ „Dzik”) kilkakrotnie był laureatem konkursów w „Łowcu Polskim”, m.in. zdobył Grand Prix w edycji 2001 i nagrodę w kategorii „rzadkość” za zdjęcia dzików. W kole „Orzeł” działają bracia Maksym i Dawid Nowaczykowie. Ich zdjęcia wysoko oceniono w „Łowcu Polskim” (M. Nowaczyk – II nagroda w 1999, wyróżnienia w 1996, 1997, 1998 i 1999; D. Nowaczyk – III nagroda w 1996), oraz w „Braci Łowieckiej” (M. Nowaczyk – zdjęcie kwietnia w 2000 r.).
|